Łukasz Fabiański kończy karierę reprezentacyjną!

By
9 sierpnia 2021, 1:05 pm
Last Updated 4 miesiące ago
lukasz fabianski reprezentacja

Tekst reklamowy | Tylko dla nowych klientów | 18+

Niewielu kibiców się tego spodziewało: Łukasz Fabiański oficjalnie ogłosił, że kończy karierę reprezentacyjną. Rywalizacja tego bramkarza z Wojciechem Szczęsnym wydawała się równie pewna co śmierć i podatki, ale wygląda na to, że Łukasz nie chce dalej jej ciągnąć.

Czas skupić się na klubie

Jak zawodnik uzasadnił swoją decyzję o zakończeniu występów w Reprezentacji Polski? Łukasz udzielił mediom następującej wypowiedzi: “Ja chciałbym skupić się teraz wyłącznie na karierze klubowej. Przede mną kolejny wymagający sezon w Premier League, a mój West Ham United zagra również w Lidze Europy. Dziękuję z całego serca wszystkim trenerom i kolegom, z którymi miałem przyjemność spotkać się w reprezentacji, a także Polskiemu Związkowi Piłki Nożnej i naszym wspaniałym kibicom. Przeżyłem w biało-czerwonych barwach wiele fantastycznych momentów. Nigdy tego nie zapomnę! Zawsze będę kibicem drużyny narodowej. Do zobaczenia na stadionach!”

Można zrozumieć jego podejście – w dużej mierze usprawiedliwia go zresztą też wiek. Fabiański ma już 36 lat, co nawet jak na bramkarza jest całkiem sporą liczbą. Do tego ma w klubie nowego rywala z najwyższej półki. Do West Hamu dołączył Alphonse Areola, który w przeszłości reprezentował między innymi Paris Saint-Germain i Real Madryt, ma także doświadczenie z reprezentacji Francji. Wygląda więc na to, że po raz pierwszy od lat Łukasz może nie być pewnym wyborem trenera West Hamu i ma realny powód, aby dodać gazu w karierze klubowej. W jego wieku mogłoby być trudno połączyć to z regularnym udziałem na zgrupowaniach kadry, na które z pewnością byłby powoływany jako rezerwowy.

Łukasz Fabiański

Źródło: Facebook „Łączy nas piłka”

Koniec wieloletniej rywalizacji

Do pewnego momentu Fabiański był z pewnością zmotywowany do gry w narodowych barwach trwającą rywalizacją z Wojciechem Szczęsnym. Wielu selekcjonerów nigdy nie deklarowało, kto jest ich numerem jeden w polskiej bramce. Regularnie zmieniali zdanie i wystawiali tego bramkarza, który akurat był w lepszej formie albo wydawał się lepiej pasować do taktyki koniecznej przeciwko danemu rywalowi. Paulo Sousa zburzył jednak ten chaotyczny ład, do którego byliśmy przyzwyczajeni i oficjalnie ogłosił, że w jego reprezentacji pierwszeństwo do gry ma Wojciech Szczęsny. Trudno nam więc obwiniać Łukasza za rezygnację z dalszego udziału w zgrupowaniach – ma świadomość, że jeździłby tam jedynie jako numer dwa, a podróże z pewnością nie pomagałyby mu w regeneracji koniecznej, aby podtrzymać formę do gry w Premier League.

Piękne lata w kadrze

Łukasz Fabiański po raz pierwszy wystąpił w seniorskiej kadrze w 2006 roku, opuszcza więc jej szeregi po 15 pięknych latach. Łącznie rozegrał w 56 meczów reprezentacyjnych, zaliczając przez ten czas 26 czystych kont, co stanowi rekord wśród polskich bramkarzy. Jeśli chodzi o międzynarodowe turnieje, Łukasz zagrał na Mistrzostwach Świata w 2006 i 2018, a także na EURO 2008, 2016 i 2020. Przez te wszystkie lata Fabiański tylko trzykrotnie wpuścił piłkę do bramki więcej niż dwa razy w jednym meczu: przeciwko Niemcom w 2015, Danii w 2017 i Portugalii w 2018.

Pamiętny, zwycięski remis

Kibice najbardziej zapamiętają zapewne jego wkład w mecz ⅛ Euro 2016 przeciwko Szwajcarii. Fabiański popisał się w tym spotkaniu licznymi fenomenalnymi interwencjami, dzięki którym Polacy długo utrzymywali się na prowadzeniu. W końcu dał się pokonać dopiero Shaqiriemu, który strzelił po prostu genialnie, z przewrotki, w niezwykle trudny do obronienia sposób. Po wyrównaniu przez Szwajcarów Fabian obronił jeszcze dwa niełatwe strzały i w dużej mierze to dzięki niemu otrzymaliśmy szansę na udział w konkursie rzutów karnych.

A co działo się dalej pamiętają chyba wszyscy kibice – Lewandowski, Milik, Glik, Błaszczykowski i Krychowiak wykorzystali swoje karne, a Xhaka przestrzelił, dzięki czemu zagraliśmy z Portugalią w pamiętnym ćwierćfinale. Łukaszowi nie udało się co prawda obronić żadnego strzału, ale miał duży udział w utrzymaniu remisu, popisywał się przez całe spotkanie znakomitymi interwencjami. Właśnie takiego zapamiętają go fani polskiej piłki – jako pewny punkt w naszej bramce, dzięki któremu nawet tak chaotyczna obrona jak nasza była w stanie się zorganizować i osiągnąć rekordowy wynik na Mistrzostwach Europy 2016.

Trzymamy kciuki, żeby ostatnie lata kariery Łukasza potoczyły się zgodnie z jego życzeniami – aby dzięki rezygnacji z piłki reprezentacyjnej miał siłę na rywalizację z Areolą i świetne występy w europejskich pucharach, które West Ham wywalczył w dużej mierze dzięki jego doskonałej grze w bramce.