Na 50 dni do Euro 2020, UEFA zmienia miasta. Co to oznacza dla Polski?

By
23 kwietnia 2021, 2:31 pm
Last Updated 6 miesięcy ago
Euro 2020 Uefa zmienia gospodarzy

Tekst reklamowy | Tylko dla nowych klientów | 18+

Byłoby zbytnią przesadą stwierdzenie, że mamy do czynienia z jakąś olbrzymią sensacją. Już od dłuższego czasu na korytarzach UEFY przebąkiwano o zmianie miast-gospodarzy. Jak mówiono, tak właśnie dziś się stało. Na ostatniej prostej, na równo 50 dni do Euro 2020, UEFA postanowiła wywrócić do góry nogami między innymi sytuację reprezentacji Polski. Zamiast w Dublinie i Bilbao, zagramy w Sankt Petersburgu oraz Sewilli. Wiadomo już także, że biało-czerwoni przed Mistrzostwami Europy rozegrają dwa spotkania sparingowe i będą szlifować formę na specjalnie zorganizowanym zgrupowaniu.

Nie Dublin i Bilbao, a Sankt Petersburg i Sewilla. To nie tylko „kosmetyczna” zmiana

O ile zmiana miast-gospodarzy nie zaskakuje, bowiem UEFA już od dłuższego czasu oczekiwała od miast deklaracji o wpuszczaniu kibiców na trybuny podczas Euro 2020, a Dublin i Bilbao nie były w stanie tego zagwarantować, to wybór Sankt Petersburga i Sewilli zastanawia. W mediach społecznościowych rozpętała się prawdziwa burza.

Zacznijmy jednak od początku. Dzisiejszego poranka UEFA wypuściła przejrzysty komunikat, w którym przekazała, że Dublin i Bilbao straciły status miast-gospodarzy Mistrzostw Europy z powodu braku deklaracji o wpuszczeniu na trybuny kibiców. W związku z tym, Polska zamiast w Dublinie, ze Słowacją i Szwecją zagra w Sankt Petersburgu, a z Hiszpanią w Sewilli (zamiast Bilbao). Dla przeciętnego kibica może się wydawać, że to tylko i wyłącznie kosmetyczne zmiany, ale prawda jest zgoła inna.

„Trochę pracy przed nami, zaczynamy od nowa – obóz, przejazdy, cała logistyka.” – napisał prezes PZPN, Zbigniew Boniek po ogłoszeniu wspomnianej decyzji.

I to właśnie wpis prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej wyjaśnia już wiele. Reprezentacja Polski niemal od podstaw musi na nowo budować całą logistykę związaną z Mistrzostwami Europy. Mówiąc wprost, oznacza to tyle, że na 50 dni do Euro 2020, Polacy nie wiedzą jeszcze gdzie zamieszkają. W ciągu ostatnich tygodni sporo mówiło się o Portmarnock nieopodal Dublina, ale ten wariant z racji zmiany miast-gospodarzy nie jest już aktualny. Sytuacja jest jeszcze trudniejsza.

„Było 2000 km z Dublina do Bilbao. Jest 4500 km z Sankt Petersburga do Sewilli. Dziwne to EURO. Bez kitu.” – nie ukrywa swojego zaskoczenia jeden z czołowych dziennikarzy sportowych w Polsce, Mateusz Borek.

I rzeczywiście. W mediach społecznościowych rozpętała się dyskusja, jak Polacy zniosą trudy wielu podróży. Nie ma co ukrywać, że dystans 4500 km biało-czerwoni zmuszeni będą pokonywać dwukrotnie. Ciekawe też jest to, gdzie zamieszkają. Przecież 14 czerwca zagramy ze Słowacją z Sankt Petersburgu, później polecimy na mecz z Hiszpanią do Sewilli (19 czerwca), a cztery dni później znów wrócimy do Sankt Petersburga, by zamknąć klamrą fazę grupową w batalii ze Szwecją. Wygląda to na spore wyzwanie logistyczne.

„Z przyjemnych temperatur w Bilbao przenosimy się do czerwcowego piekła w Andaluzji. Kolosalna zmiana. Na La Cartuja będzie 30 proc. kibiców.” – pisze z kolei Jakub Kręciło, dziennikarz sport.pl.

Jak widać, wydawać się mogło, że to tylko delikatna korekta miast-gospodarzy Euro 2020, a jednak, w kontekście Polski oznacza ona diametralne zmiany. Na szczęście do turnieju pozostało jeszcze 50 dni, podczas których można wykonać kawał tytanicznej pracy. Wszystko w rękach PZPN i sztabu reprezentacji Polski, by jak najlepiej podołać rzuconemu przez UEFĘ wyzwaniu.

Poszukiwania ośrodka treningowego trwają, ale wiemy z kim „sprawdzą się” Polacy przed Euro 2020

Choć nie jest jeszcze jasne, gdzie Polacy zamieszkają w trakcie samego Euro 2020, to wiadomo, gdzie będą prowadzić ostatnie szlify przed wylotem na turniej. Paulo Sousa i jego sztab wybrał Opalenicę. To właśnie tam Portugalczyk spotka się z szeroką kadrą.

1 czerwca we Wrocławiu zagramy mecz kontrolny z Rosją, a tydzień później, 8 czerwca w Poznaniu sprawdzimy się na tle Islandii. Przed tymi spotkaniami, a konkretnie do 1 czerwca, Paulo Sousa będzie musiał ogłosił ostateczny kształt kadry na Euro 2020.

Mistrzostwa Europy rozpoczną się dla biało-czerwonych 14 czerwca, meczem ze Słowacją w Sankt Petersburgu. Pięć dni później w gorącej Sewilli zagramy przeciwko Hiszpanom. W ostatnim meczu fazy grupowej, który miejmy nadzieję, nie będzie spotkaniem na otarcie łez, zagramy ze Szwecją (ponownie w Rosji).